Prowadzenie reprezentacji narodowej traktuje jako misję i spełnienie marzeń

- Prowadzenie reprezentacji narodowej traktuje jako misję i spełnienie marzeń – Wojciech Bartnik opowiada o pracy w kadrze w roli selekcjonera, najbliższych planach jego podopiecznych, sponsorach, występie w popularnym teleturnieju, a także o tym, którego spośród dziennikarzy zajmujących się pięściarstwem, ceni najbardziej.

Wojtku, zostałeś selekcjonerem kadry narodowej reprezentacji Polski w boksie. Jakie to uczucie i jakie są przed Tobą wyzwania?

Zawsze marzyłem o tym, aby zostać trenerem kadry narodowej seniorów. Tak było dawno temu i teraz kiedy podczas pandemii zmagałem się z chorobą i walczyłem o przetrwanie. 26 dni spędziłem w łóżku, z wysoką temperaturą, bo przez 9 dni miałem 39,5 stopnia i miałem w głowie różne myśli. Gdy zacząłem się lepiej czuć uznałem, że trzeba coś dla tej dyscypliny zrobić. Dla dyscypliny, która tak wiele mi w życiu dała. Spojrzałem na sytuację polskiego boksu, boksu olimpijskiego. Pomyślałem o tym, że nie ma wyników, a talenty w Polsce mamy i ja tego doświadczyłem w ostatnim czasie. Stwierdziłem, że to jest taka misja dla mnie i tak to traktuję.

I od razu zabrałeś się do pracy, bo już w styczniu wraz ze sztabem szkoleniowym i kadrą udaliście się na zgrupowanie do legendarnego dla polskich sportowców Centralnego Ośrodka Sportu Przygotowań Olimpijskich w Spale. Nad czym tam szczególnie pracowaliście, jak oceniasz potencjał swoich podopiecznych i jakie są główne cele do zrealizowania dla tej drużyny?

Przede wszystkim bardzo mi zależało, aby poznać tych chłopaków. Powołałem 20, ale ze względu na kontuzję jeden odpadł. Chciałem zobaczyć na żywo ich mocne i słabe strony. Z każdym porozmawiać, pośmiać się, poczuć ich mentalność. Czy potrafią, jak to mawiał swego czasu mój trener Denderys, „cierpieć”. Bo, jeżeli pięściarz nie potrafi cierpieć to niewiele może osiągnąć. Widać było po nich niesamowite zaangażowanie, pracowaliśmy oprócz kondycji nad techniką bokserską, taktyką i oczywiście bardzo uważnie nad przygotowaniem mentalnym, stąd jakby to moje podejście ojcowskie dla tych młodych chłopaków. Śledzę na bieżąco najświeższe trendy bokserskie i bardzo cenię metody, które  są realizowane w reprezentacjach Ukrainy i Kuby. Szczególnie metody Ukraińców są imponujące – te dwie narodowości, które właśnie wymieniłem, to na dziś według mnie top przygotowań. Dziś kluczowe aspekty to oczywiście motoryka, szybkość reakcji, dynamika. My kiedyś do tego tak bardzo nie przykładaliśmy wagi. Chciałbym podkreślić także, że ja wciąż się uczę, a także rozmawiam z trenerami klubowymi poszczególnych pięściarzy, aby lepiej poznać ich możliwości. Pracujemy nad niuansami, które decydują o przebiegu walki.

Po zgrupowaniu w Spale Twoi pięściarze już w lutym mieli okazję wystąpić na gali Suzuki Boxing Night 12 w Słupsku z kadrowiczami reprezentacji Armenii. Jak oceniasz występy swoich zawodników?

Było widać, że zaawansowaniem technicznym i treningowym są słabsi od swoich rywali. Praktycznie co drugi zawodnik ormiański był jeszcze niedawno utytułowanym juniorem, więc to ich doświadczenie było zdecydowanie większe. Natomiast nasi młodzi chłopcy, bo wystawiłem dwóch 18-nastolatków, trzech 19-nastolatków, było tylko dwóch starszych pięściarzy w naszej kadrze, którzy mieli po 25 lat, reszta to sama młodzież, pokazali wolę walki i jestem z nich dumny. Uważam, że Beniamin Zarzeczny mógł walki nie przegrać, wtedy byśmy tego całego meczu nie przegrali, ale teraz to nie było najważniejsze. Ważne jest, że my robimy krok do przodu, a nie cofamy się.

Jak prezentuje się kalendarz Twojej kadry na najbliższe miesiące?

2 marca ruszam do Warszawy, do ministerstwa i będę pewnie delikatnie rozliczany (śmiech), a następnie wraz z moimi zawodnikami ruszamy na kolejną odsłonę gali Suzuki Boxing Night tym razem do Rypina, która odbędzie się w najbliższy piątek i będzie transmitowana w TVP Sport. Moi zawodnicy będą rywalizować z pięściarzami z Niemiec, Anglii, ale także będą walki polsko-polskie i to będą bardzo ważne konfrontacje, które powiedzą nam, kto pojedzie już na zbliżające się Mistrzostwa Europy Under 22 do Chorwacji. Te zawody odbędą się, również w marcu, a wcześniej jeszcze zgrupowanie w Zakopanem, więc ten harmonogram jest bardzo napięty.

Czy według Wojciecha Bartnika, Polski Związek Bokserski jest obecnie w dobrej kondycji? Młodzi zawodnicy mogą liczyć na większe wsparcie niż dotychczas? I czy organizacja potrafi przyciągnąć więcej sponsorów niż miało to miejsce wcześniej?

Uważam, że tutaj ogromnym wsparciem jest marka Suzuki, która umożliwia zawodnikom pokazanie się na galach, a także już zarabianie pieniędzy i uważam, że są to duże pieniądze. Jest to sponsor strategiczny i z tego co wiem aktualnie 6 reprezentantów otrzymało także samochody do promowania firmy. Myślę, że będziemy wiedzieć w maju, kiedy nastąpi nowe rozdanie, ponieważ wtedy są Mistrzostwa Europy Seniorów w Armenii. Mając takiego sponsora zawodnicy mogą skupić się tylko na walkach i na przygotowaniach. Jest o wiele łatwiej.

A jeśli jesteśmy przy sponsoringu to chciałbym pochwalić się, że mój przyjaciel Grzegorz Szewczyk – współwłaściciel firmy BODZIO aktualnie zapewnia stypendium niezwykle utalentowanemu, młodemu pięściarzowi, 20-letniemu Pawłowi Brachowi (57 kg) z Radomiaka Radom, który niedawno zdobył brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy i zwyciężył w Mistrzostwach Polski Seniorów.

Wojciech Bartnik dodał także, iż na wrzesień w Oleśnicy szykuje się duża gala Suzuki Boxing Night, która będzie także niejako upamiętniająca  30 rocznicę zdobycia przez niego brązowego medalu olimpijskiego.

 

źródło: OI/