• Konrad Płochocki, PZFD: Grunty pod budownictwo wielorodzinne w siedmiu największych miastach podrożały o 32 proc.
  • Anna Maria Żukowska, Nowa Lewica: Państwowe grunty powinny zostać przeznaczone pod budowę komunalnych mieszkań na wynajem.
  • Hanna Gill-Piątek, KO: Państwowe i samorządowe grunty są naszą wspólną własnością, więc uwolnione powinny gwarantować pewną pulę mieszkań na dostępny społecznie wynajem.
  • Paweł Bliźniuk, PO: Uwalniane powinny być szczególnie te grunty państwowe, które są objęte miejskimi planami zagospodarowania przestrzennego i znajdują się w zwartej zabudowie.
  • Jacek Tomczak, PSL: Zmagazynowane m.in. w KZN nieruchomości, muszą jak najszybciej wejść na rynek albo budownictwa na wynajem, albo własnościowego.
  • Waldemar Buda, były minister rozwoju: Państwowe grunty mają potencjał na budowę 8-10 tys. mieszkań. To żaden wpływ na rynek mieszkaniowy.
Jednym z kluczowych postulatów Platformy Mieszkaniowo-Budowlanej Pracodawców RP jest jasna deklaracja polityczna w sprawie zamrożonych gruntów mieszkaniowych należących do spółek Skarbu Państwa i Krajowego Zasobu Nieruchomości. Ich uwolnienie może zmniejszyć deficyt działek.
- W ubiegłym roku, mimo załamania sprzedaży mieszkań deweloperskich o 50 proc., grunty przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne w siedmiu największych miastach, podrożały o 32 proc. Trudno o lepszy dowód na to, że ich brakuje - podkreśla Konrad Płochocki, przewodniczący Platformy Mieszkaniowo – Budowlanej Pracodawców RP i wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Na państwowych gruntach można wybudować nie więcej niż 8-10 tys. mieszkań. Nie zaspokoją potrzeb jednego, średniej wielkości dewelopera, a co dopiero całego rynku mieszkaniowego. Zatem problem jest marginalny - uważa Waldemar Buda.

Dodaje, że przez dekadę branża deweloperska wybudowała milion mieszkań, podczas gdy cały segment non profit - zaledwie 50 tys. Pytanie, czy odmrożone grunty państwowe, powinny trafić na rynek deweloperski, czy wzmocnić segment budownictwa społecznego?

Grunty państwowe tylko dla mieszkań komunalnych

Grunty znajdujące się w zasobie Skarbu Państwa, samorządów lub innych podmiotów państwowych powinny, zdaniem posłanki Anny Marii Żukowskiej z Nowej Lewicy, zostać przeznaczone pod budowę komunalnych mieszkań na wynajem.

- Należy rozwiązać kilka problemów administracyjno-biurokratycznych, aby to zrobić łatwo i szybko - uważa Anna Maria Żukowska.

Problem polega na tym, że instytucje takie, jak m.in.: Poczta Polska, kolej, czy uczelnie, które posiadają grunty tego typu, nie mają ochoty się nimi dzielić, ani niczego na nich budować, nawet w partnerstwie lokal za grunt.

Chodzi setki tysięcy hektarów będących w zasobach m.in. kolei, poczty, czy wojska. Większość z nich jest już przygotowana pod inwestycje i można je szybko uruchomić, co mogłoby również doprowadzić do spadku cen mieszkań - tłumaczy poseł PSL Jacek Tomczak.

- Tymczasem te grunty są naszą wspólną własnością, więc uwolnione powinny gwarantować pewną pulę mieszkań na dostępny społecznie wynajem - uważa Hanna Gill-Piątek z Koalicji Obywatelskiej.

Grunty muszą pracować, zamiast leżeć odłogiem

Zdaniem Pawła Bliźniuka, posła PO, uwalniane powinny być szczególnie te grunty państwowe, które są objęte miejskimi planami zagospodarowania przestrzennego i znajdują się w zwartej zabudowie.

- Każda zagospodarowana działka przynosi więcej korzyści od leżącej odłogiem. Najgorszą sytuację mamy wtedy, gdy nieruchomość nie pracuje, bo nie daje żadnego pożytku. Za parcele w prywatnych rękach właściciele przynajmniej płacą podatki, które zasilają budżety samorządów - podkreśla Paweł Bliźniuk.

Z tym, że zmagazynowane m.in. w KZN nieruchomości, muszą jak najszybciej wejść na rynek budownictwa na wynajem, albo własnościowego, zgadza się też Jacek Tomczak z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- Chodzi setki tysięcy hektarów będących w zasobach m.in. kolei, poczty, czy wojska. Większość z nich jest już przygotowana pod inwestycje i można je szybko uruchomić, co mogłoby również doprowadzić do spadku cen mieszkań. Pamiętajmy, że brak dostępności działek stanowi jedną z głównych przyczyn wysokich cen - wylicza Jacek Tomczak. 

Uwolnienie państwowych gruntów jest trudne

Zdaniem Waldemara Budy, byłego ministra rozwoju, uwolnić nieruchomości powinny te spółki Skarbu Państwa i samorządy, które nie zamierzają na nich budować.

W ubiegłym roku, mimo załamania sprzedaży mieszkań deweloperskich o 50 proc., grunty pod budownictwo wielorodzinne w siedmiu największych miastach podrożały o 32 proc. Trudno o lepszy dowód na to, że ich brakuje - podkreśla Konrad Płochocki, przewodniczący Platformy Mieszkaniowo – Budowlanej Pracodawców RP i wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

- Jednym z pierwszy zadań, jakie sobie postawiłem, było zgromadzenie wszystkich gruntów Skarbu Państwa. Okazało się to potwornie trudne. Z kolei, po pozyskaniu tych terenów, zapewne okaże się, że można na nich wybudować nie więcej niż 8-10 tys. mieszkań, a więc będzie to żaden wpływ na rynek mieszkaniowy. Nie zaspokoi to potrzeb jednego, średniej wielkości dewelopera, a co dopiero całego rynku mieszkaniowego. Zatem problem jest marginalny - uważa Waldemar Buda.