Dlaczego Słowianie? Tajemnicze pochodzenie nazwy największego ludu Europy.

Choć opanowali rozległe przestrzenie wschodniej Europy, ich ekspansja pełna jest zagadek. Historia Słowian wypełniona jest pytaniami bez odpowiedzi. Dopiero w połowie VI wieku n.e. po raz pierwszy zapisano nazwę Słowian. Wśród naukowców nie ma zgody co do tego, jakie były wcześniejsze losu ludu, który dzisiaj znamy pod tym określeniem. Wiadomo jednak, że Słowian albo ich przodków z czasów starożytnych nie określano w taki sam sposób.

Wzmianki o Słowianach, a konkretnie „Sklawenach”, najwcześniej trafiły do dzieł autorów z Imperium Bizantyńskiego, opisujących napływ nowej, nieznanej ludności na Bałkany. Wyraźnie później o „Sclavi” albo „Slavi” zaczęli opowiadać także kronikarze z zachodu. Co ważne, wszyscy ci twórcy niemal w ogóle nie zastanawiali się nad nazwą nowo poznanej wspólnoty – nad jej pochodzeniem a tym bardziej znaczeniem.

Jordanes, autor jednego z najstarszych dzieł opowiadających o Słowianach, stwierdził w 551 roku, że barbarzyńcy z Europy Środkowej nosili takie a nie inne „imię”. Nie dociekał jednak, skąd wzięło się określenie „Sklawenowie”, co oznaczało, a nawet czy było używane przez ludzi, których nim obdarzono. Żadnego z tych pytań nie zadał też chociażby Prokopiusz z Cezarei, tworzący w podobnym czasie.

Wiarygodnych wyjaśnień próżno szukać nawet w literaturze samych zainteresowanych. W tekstach autorów zamieszkujących Słowiańszczyznę temat nazwy regionu i jego mieszkańców zaczął być komentowany dopiero w drugim tysiącleciu naszej ery – setki lat po tym, jak Sklawenowie czy Sclavi trafili na pergamin.

Wcześni Słowianie z obszaru Wielkopolski. Rekonstrukcja ubioru i typowych przedmiotów codziennego użytku.

Średniowieczni uczeni z Polski, Czech albo Serbii nie dysponowali ani starszymi wiadomościami, ani ustaloną tradycją. Byli zdani na domysły, tak samo jak ci z krajów ościennych.

Średniowieczne wyjaśnienia nazwy Słowian

W średniowieczu chętnie twierdzono, że nazwa Słowian wzięła się od imienia zapomnianego protoplasty wszystkich członków ludu – bliżej nieznanego „ojca Sława”. Taką interpretację przytoczył chociażby autor XIII-wiecznej Kroniki wielkopolskiej.

Inne tłumaczenie wskazywało, że nazwę ukuto od sławy. Vinko Pribojević, chorwacki dziejopis tworzący na początku XVI stulecia, wyjaśniał, że „Slavi” powstali od słowa „slava”, znaczącego tyle samo co łacińska „gloria”. Podobnie rzecz tłumaczył chociażby polski Marcin Kromer. W połowie wieku XVI stwierdził, że „nazwisko” Słowian jest wywodzone „od sławy, które to słowo cześć albo chwałę narodowi znaczy”. W innej interpretacji, w XIV wieku rozwijanej przez autorów czeskich, Słowianie brali się od „słowa” czy też „wysławiania się”. Przewijał się poza tym pomysł, by powiązać Słowian z nazwą określonego miejsca. Nad Wisłą wysuwał go chociażby Bernard Wapowski.

Jego zdaniem „nasi przodkowie” zyskali swoje miano „od jeziora Słowionego, które jest w moskiewskich stronach”. Można poza tym odnotować jeszcze średniowieczną teorię, według której nazwę Słowian ukuto od słońca. Mieli to więc być ludzie „świetliści i pełni blasku”.

Pierwotna forma nazwy Słowian

Niektóre z przytoczonych wyjaśnień wydają się brzmieć naiwnie i naciąganie. Ale, nie licząc ostatniego, właściwie wszystkie powracają współcześnie w literaturze naukowej, są z pełną powagą rozwijane i komentowane przez znawców języka oraz historyków.

Badacze są dość zgodni w sprawie rodzimości nazwy. Prawie powszechnie przyjmuje się, że etykieta Słowian została ukuta przez nich samych, nie narzucono jej z zewnątrz. Poza tym panuje dobrze uargumentowana opinia, że forma wyrazu, jakiej używali Bizantyńczycy, była zepsuta, dostosowano ją do reguł języka greckiego. W Konstantynopolu pisano o „Sklavenoi”, a więc Sklawenach. Formę zawierającą „k” czy też „c” przejęli potem i Frankowie. Ale sami Słowianie już pierwotnie używali wyrazu rekonstruowanego jako „Slowjane”, a więc niemal identycznego z tym, który dzisiaj występuje chociażby w języku polskim.

Ludzie bagien, ludzie polan

W kwestii znaczenia terminu wciąż brakuje porozumienia, choć opublikowano na ten temat setki specjalistycznych rozważań. Wielu badaczy, bazujących na greckim zapisie nazwy, próbowało wyprowadzać określenie z rdzenia „kleu”, wiązanego z płynięciem, cieczą, płukaniem i czyszczeniem. Słowianie w myśl takiej interpretacji oznaczaliby więc mieszkańców okolic bagnistych i wilgotnych.

Proponowano też rozwiązanie wprost odwrotne. Z tego samego trzonu zrodził się pomysł, że Słowianie to jednak nie ludzie z trzęsawisk, ale z terenów „oczyszczonych”, z polan, które po wyrwaniu naturze zostały oddane pod uprawę. Jeden z polskich badaczy usiłował poza tym widzieć w terminie oznajmienie, iż chodziło o ludzi „swoich”. Ten pomysł został jednak szeroko skrytykowany.

Prasłowiańska rzeka

Ogromny wysiłek włożono jeszcze w próby powiązania określenia z konkretnym miejscem, z nazwą terenową. Wielu językoznawców uważało albo nawet wciąż uważa, że stare słowiańskie nazwy zakończone na -jane czy też -jene zawsze odnosiły się do krajobrazu, miejscowości, a zwłaszcza rzek. Słowem do miejsc, z których mieli się wywodzić dani ludzie.

Wczesnosłowiańska osada w Březnie (Czechy).

Jak jednak słusznie komentował amerykański lingwista Peter Maher, nie udało się odnaleźć żadnego dużego cieku wodnego czy jeziora z obszarów wczesnej Słowiańszczyzny, które rzeczywiście mogłyby posłużyć za taki punkt odniesienia.

Nie ma w regionie (i nie było w średniowieczu) żadnej dużej rzeki Słowy czy jeziora Słowa. A nazwy takie jak Słucz, Sławka czy Sławuta albo powstały później, albo nie pozwalają się rozwinąć przekonująco do wyrazu Słowianie. Bo gdyby chodziło na przykład o tę pierwszą, to lud powinien zostać określony Słuczanami.

Ojciec Sław czy sława?

W ostatnich dekadach do łask powracają interpretacje z pozoru najbardziej archaiczne, takie, którym ze szczególnym entuzjazmem przyklasnęliby gryzipiórkowie sprzed setek lub tysiąca lat.

Horace Lunt z Uniwersytetu Harvarda twierdzi, że rację mieli ci, którzy domyślali się istnienia legendarnego wodza i swoistego praojca Słowian. W jego opinii nazwa grupy oznaczała pierwotnie „ludzi Slowena” albo ewentualnie „ludzi tego, którego nazywano Sławnym”.

O bezpośrednim związku między sławą i określeniem Słowian jest z kolei przekonany krakowski językoznawca Zbigniew Babik. Podobnie na rzecz spogląda Adam Mesiarkin z uniwersytetu w Bratysławie.

Słowianin zakopujący skarb. Model w skansenie archeologicznym w Trzcinicy (fot. Kamil Janicki).

Taka etymologia jego zdaniem ma sens nie tylko językowy, lecz także historyczny. Nazwę Słowian odnoszono bowiem ponoć pierwotnie do grup wojowników, a więc do najbardziej wpływowych członków społeczności, którzy „cieszyli się sławą”. Dopiero z czasem dumną etykietę tych zwycięzców i bohaterów miano rozciągnąć na całą grupę posługującą się tą samą mową.

„Naturalne prawo przeciwieństw”

Żadna z przytoczonych koncepcji nie spotkała się z szeroką akceptacją. Wątpliwości budzi także kolejne rozwiązanie zagadki, znów czerpiące z domysłów wysuwanych już w średniowieczu. Zgodnie z nim Słowianie byli ludźmi słowa, wyróżniała ich zdolność porozumiewania się między sobą i stąd brali swoją nazwę. Również o tej koncepcji pisze się niekiedy, że jest „naiwna”, albo z gruntu „nieprawdopodobna”. Obecnie cieszy się ona jednak największą popularnością, nie tylko w powszechnym odczuciu, ale i w nauce.

Jak wyjaśnia chociażby słowacki lingwista Šimon Ondruš, takie określenie było owocem „naturalnego prawa przeciwieństw”, rodziło się w obliczu spotkań z ludźmi odmiennymi, pozostającymi poza grupą. Dla wczesnych Słowian, jak pisze Ondruš, zwłaszcza Germanie byli „ludźmi bełkoczącymi, wydającymi niezrozumiałe odgłosy”. Dlatego nazywano ich niemymi, Niemcami, a o sobie zaczęto mówić Słowianie: na oznaczenie osób, z którymi dało się porozumiewać.

Podobnym tropem podążało i podąża także wielu polskich językoznawców. Krystyna Długosz-Kurczabowa, filolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, dopowiadała, że wedle obecnego stanu wiedzy archaiczne, słowiańskie słowo, na którego bazie ukuto nazwę Niemcy, było nieco inne. Pierwotnie chodziło nie o „niemych”, ale „memych”. „Memy” miało znaczyć na Słowiańszczyźnie, w epoce przedhistorycznej, tyle co „mówiący niezrozumiale, niewyraźnie, bełkotliwie”. Taka interpretacja słowa Niemiec mogła oczywiście zrodzić się z opóźnieniem, po fakcie. Mogła stanowić, jak sugerują niektórzy badacze, wyjaśnienie ludowe, nie zaś prawdziwą genezę. Dzisiaj przeważa już jednak opinia o pierwotnym i świadomym podziale.

Osobliwe zjawisko

Ludzie posługujący się językiem słowiańskim postrzegali obcych jako niemych/memych, a siebie jako ludzi słowa. Ten prosty antagonizm pozwala zrozumieć osobliwe zjawisko, inaczej niemożliwe do wytłumaczenia.

Wędrówka Słowian. Ekspozycja w skansenie archeologicznym w Trzcinicy (fot. Kamil Janicki).

Jak przypomina Hanna Popowska-Taborska, „dawno już spostrzeżony został fakt”, że nazwy grup etnicznych i narodów utworzone od tego samego rdzenia co nazwa wszystkich Słowian spotyka się wyłącznie na peryferiach Słowiańszczyzny.

Słoweńcy zajmują ziemie na pograniczu ze światem niemieckim, Słowacy na rubieży z Węgrami, Słowienie – na pograniczu fińskim. Podobnych przykładów jest nawet więcej. Na przykład Słowińcy żyli na Pomorzu, a Słowienie także w Panonii czy w rejonie Nowogrodu Wielkiego. Ale podobnej nazwy nie nosił i nie nosi żaden naród zamieszkujący w centrum Słowiańszczyzny, na ziemiach, gdzie najwcześniej rozprzestrzeniła się kultura związana ze Słowianami i gdzie leżała domniemana kolebka. A przecież gdyby miano Słowian było pierwotne, gdyby ukuto je od miejsc, postaci lub warunków życia właściwych dla najwcześniejszych członków społeczności, to właśnie tam należałoby się ich spodziewać. Z kolei na peryferiach bardziej zrozumiałe byłyby nazwy odmienne, wyrosłe z nowych doświadczeń.

Jeśli nazwa Słowian powstała od słowa, to najprawdopodobniej nie miała aż tak odległej genezy. Nie posługiwali się nią mieszkańcy kolebki, nie była też potrzebna pierwszym słowiańskich emigrantom, którzy wyruszali na nowe, coraz odleglejsze ziemie, przenosząc tam swoją mowę oraz obyczaje.

Zaczęto po nią sięgać, dopiero gdy społeczności posługujące się językami słowiańskimi napotykały grupy odporne na ich wpływy, nie tylko z gruntu odmienne, ale też ustatkowane i pragnące zachować własne obyczaje oraz język. To wtedy, blisko rubieży, przydatny stał się podział na pobratymców w języku i na tych, których język pozostawał nieodgadniony i z którymi nie utrzymywano bezpośrednich kontaktów.

red./

źródło: wielkahistoria.pl/

Horoskop

licznik odwiedzin

374217

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors