Wypadek zabił jej nienarodzone dziecko – prośba o pomoc dla Sylwii

Sylwia uległa poważnemu wypadkowi, który wydarzył się dwa lata temu niedaleko Oleśnicy. W chwili obecnej jest po operacji nogi ale wciąż potrzebuje rehabilitacji, aby móc wrócić do sprawności. Niestety, leczenie jest kosztowne, a na utrzymaniu pozostaje dwójka dzieci. Sylwia nadal nie może pracować. Poniżej publikujemy jej apel

Wypadek
Prowadził kolega. Do wypadku doszło nie z naszej winy. Jadący z naprzeciwka samochód zjechał na nasz pas ruchu. Żeby uniknąć zderzenia czołowego mój kolega, który prowadził zjechał na pobocze. Niestety na poboczu znajdował się betonowy przepust, w który uderzył samochód od strony pasażera. A na miejscu pasażera siedziałam ja.

Po wypadku
Moja noga została dosłownie zgnieciona. Pamiętam wszystko jak przez mgłę. Na miejscu wypadku pojawili się przechodnie i zatrzymywali kierowcy, którzy próbowali nas wyjąć ze zmiażdżonego samochodu. Ale moja noga się zakleszczyła. Dopiero wezwana straż pożarna uwolniła mnie z pułapki. Karetka miała mnie zawieźć do szpitala, jednak ból okazał się tak ogromny, że wezwano helikopter, który przetransportował mnie do szpitala.

Obrażenia
W szpitalu lekarze stwierdzili liczne złamania prawej nogi i prawej ręki. W nodze rozpoznano wieloodłamkowe złamanie kości skokowej, kości sześciennej, klinowatej bocznej i pośrednie, złamania i wgniecenia kości śródstopia oraz podstawy śródstopia. Poza tym doszło do złamania kości ramiennej, a także uraz nerwu na poziomie ramienia.

Byłam w ciąży
W trakcie wypadku znajdowałam się w ciąży. Cieszyłam się, to był już 9 tydzień, wszystko z dzieckiem było w porządku, czułam rosnące we mnie nowe życie. Po wypadku zostało to wszystko złamane, zaprzepaszczone, w wyniku obrażeń doszło do poronienia. Umarł mały człowiek! Moje dziecko. Nie wiem nawet, czy to był chłopiec czy dziewczynka – było za wcześnie, żeby to stwierdzić…

Obecny stan
Bardzo trudno jest mi o tym mówić. Staram się zapomnieć, ale te wydarzenia, moja niemoc, to wszystko wraca. Przez rok po wypadku potrzebowałam pomocy przy najprostszych czynnościach: ubieraniu, przemieszczaniu się, jedzeniu, higienie osobistej. Mój obecny stan pozostawia wiele do życzenia. Od wypadku minęły 2 lata. Mimo tego trudno jest mi dojść do siebie. Także fizycznie. Obecnie mam niedowład prawej ręki, unieruchomioną prawą stopę, pozrywane nerwy. Bez ortezy nie mogę chodzić. Prawa ręka jest bardzo ograniczona ruchowo. Utrudnia mi to opiekę nad moimi dziećmi. Po wypadku mam blizny na prawej ręce i zdeformowaną stopę. Jestem po operacji nogi, która się niestety nie udała, trzeba ją powtórzyć.

Proszę o pomoc
Przed wypadkiem byłam bardzo aktywną osobą. Uwielbiam jeździć na rowerze. Mam córkę 7-letnią Julkę i syna 9-letniego Karola, z którymi zawsze spędzałam mnóstwo czasu. Teraz jestem osobą niepełnosprawną. Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc. Miałam dostać refundację z ZUS, ale odmówili. Prywatna rehabilitacja jest bardzo kosztowna. Z drugiej strony, ze względu na mój stan zdrowia nie pracuję. Mam na utrzymaniu dwoje dzieci. Wszystkie oszczędności dawno się już skończyły.

Bardzo proszę pomoc w leczeniu, rehabilitacji, potrzebne jest też wsparcie w utrzymaniu mieszkania. Będę wdzięczna za każdą złotówkę. Robię wszystko, żeby stanąć na własnych nogach, ale minęły już 2 lata, a ja jestem ciągle w bardzo kiepskim stanie fizycznym. Dlatego proszę o pomoc. Muszę być zdrowa dla mojej pozostałem dwójki dzieci.

Link do zbiórki

 

red.

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content

Dzisiejsze imieniny