Największą siłą Pogoni Oleśnica jest zespół

O sportowej złości, o ciągłej chęci podnoszenia swoich kwalifikacji, pełnej koncentracji i mobilizacji w walce o awans do IV ligi z Marcinem Jurasikiem, trenerem seniorów Pogoni Oleśnica rozmawiał Bartłomiej Kowalczyk z serwisu olesnicainfo.

Taki ścisk w czubie tabeli , we wrocławskiej okręgówce panuje chyba tylko jeszcze w hiszpańskiej La Liga, gdzie wciąż Real, Barca i Atletico mają szanse na mistrzostwo, a i Sevilla nie składa broni (śmiech). Jak istotnym elementem psychologicznym jest fakt, że z obecnym liderem, Baryczą Sułów w tym sezonie już nie zagracie? (liga skrócona przez pandemię red.)

– Marcin Jursik: Można porównać tą sytuację do ligi hiszpańskiej z taką różnicą, że tam grają chyba trochę szybciej (śmiech). Faktycznie pierwsza trójka jest blisko siebie, różnice są małe. Dwa pierwsze zespoły uzyskają awans do IV ligi, kolejek do końca jest dużo, więc jeszcze sporo będzie się działo. Jeżeli chodzi o mecz z Sułowem to osobiście żałuję, że nie możemy z nimi zagrać. Zawsze chcesz grać z najlepszymi a niewątpliwie Sułów jest jedną z najlepszych ekip w naszej lidze. Jesienią wygraliśmy na ich boisku, teraz miał być rewanż u nas, więc tym bardziej zostaje niedosyt.

Spoglądając na taktykę, preferuje Pan ustawienie 4-2-3-1 z Hałapaczem jako tym spajającym linię obrony i ataku, a także z najbardziej wysuniętym Filipem Szczypkowskim. Kiedy uznał Pan, że to najlepszy wybór i co jest najtrudniejsze do realizacji przy tej taktyce?

– W poprzedniej rundzie graliśmy z jednym defensywnym pomocnikiem. W zimie trenowaliśmy dość dużo grę w ustawieniu 1-3-5-2, nie do końca w sparingach czuliśmy się w nim dobrze. Ostatecznie wychodzimy 1-4-2-3-1 Nasze ustawienie jest płynne, jeżeli chodzi o środek pomocy chłopaki dobrze się uzupełniają, a każdy z nich wnosi coś innego na boisko. Jeżeli chodzi o najtrudniejszy element taktyczny to przejście z ataku do obrony. Większość naszych rywali koncentruje się na grze z kontry, często prowadzimy grę i tu kluczowa jest koncentracja i faza przejścia z ataku do obrony. Musimy natychmiastowo reagować i przewidywać.

W niższych ligach piłka nożna, również stała się zdecydowanie bardziej ofensywna co pokazują wasze rozgrywki – Barycz 79 goli, Pogoń 75, a trzeci WKS Wierzbice aż 87. Z czego to wynika? Trenerzy uważają, że zawsze uda się strzelić o tę jedną bramkę więcej, czy akurat potencjały waszych zespołów są aż tak zorientowane na atak?

– Jeżeli chcesz wygrać musisz zdobywać bramki. Z takim założeniem wychodzimy na kolejne spotkania. Wiadomo czasami różnie może potoczyć się mecz, a przeciwnik wychodząc na boisko też chce wygrać, a plan na spotkanie może mieć inny. Nasz zespół często jest przy piłce przez co tworzymy dużo sytuacji bramkowych.

W obecnym zespole posiada Pan zbilansowaną ekipę. To dość młody zespół, a jednocześnie są tu zawodnicy ograni na różnych szczeblach – Hałapacz zna smak III ligi, Strójwąs także, jest solidny Siódmiak, do tego zawodnicy, którzy mają wiele wybieganych minut zarówno w okręgówce jak i IV lidze – Korcik, Szczypkowski, Kotwa, Miodek . Do tego dochodzi Jendryca. Co jest dziś największą siłą Pogoni?

Tutaj odpowiedź jest jedna. Największą siłą Pogoni jest zespół.

Jak zmieniło się funkcjowanie klubu po przyjściu nowego prezesa, bardzo młodego jak na takie stanowisko, Sebastiana Wojtowicza? A jednocześnie wiemy, że Michał Krej cały czas monitoruje wszystkie sprawy kluby i udziela się w zarządzaniu.

– Z mojej perspektywy funkcjonowanie klubu zmieniło się diametralnie, lecz nie poprzez zmianę prezesów, bo ona przeszła płynnie a poprzez zdobycie srebrnej gwiazdki w certyfikacji PZPN-u. Michał Krej bardzo mocno pomagał trenerom, aby podnosili swoje kompetencje i to jest jego zasługa, że jesteśmy w programie certyfikacji PZPN-u jako jedyny klub w Oleśnicy i jeden z nielicznych w województwie. Tylko on i trenerzy wiedzą, ile pracy zostało wykonane po nocach, aby osiągnąć ten certyfikat. Prezes Sebastian Wojtowicz, można powiedzieć kontynuuje pracę Michała, robi to bardzo dobrze, ponieważ kolejne niezapowiedziane wizytacje trenerów monitorujących z PZPN-u przebiegają pomyślnie. Różnice między prezesami… teraz częściej muszę zaglądać na pocztę i grupę roboczą trenerów (uśmiech).

To nie jest Pana pierwszy sezon jako trenera zespołu seniorów i wciąż jest Pan patrząc na metrykę – bardzo młodym szkoleniowcem. Jakie największe doświadczenia i progres zauważył Pan w swoim trenerskim rozwoju?

– W roli pierwszego trenera zadebiutowałem kilka dni po swoich 26 urodzinach. Dobrze wspominam to spotkanie, bo wygraliśmy z Bielawianką 2:1 (sezon 2015/2016), a do końca rozgrywek zostało 6 kolejek. Na koniec zajęliśmy 4. miejsce, a ogromny wkład w ten wynik miał trener Ryszard Pietraszewski. Później Michał Krej zaproponował, abym samodzielnie objął zespół w kolejnym sezonie, za co mu ogromnie dziękuję. Przede wszystkim za zaufanie jakim mnie wtedy obdarzył. Sezon 2016/2017 był bardzo dobry 5. miejsce w IV lidze. Kluczowym i najtrudniejszym był dla mnie kolejny sezon, gdzie w 8 spotkaniach zdobyliśmy zaledwie punkt i musiałem pożegnać się z funkcją I trenera. Niestety kolejni trenerzy Tęsiorowski i Mandziejewicz nie utrzymali zespołu i Pogoń spadła z IV ligi. Ja również ponoszę odpowiedzialność za ten spadek. Po spadku do okręgówki znów objąłem I zespół i od tamtego czasu trwa budowa drużyny i całego klubu, który ma silne fundamenty w postaci wielu młodych adeptów piłki nożnej.

Do zakończenia sezonu jeszcze sporo gier (33. kolejka 26-27 czerwca red.). Jaki jest sposób, aby utrzymać intensywność, głód awansu i motywację przez tak długi okres ?

– Musimy koncentrować się na kolejnym spotkaniu, nie możemy wybiegać w przód, bo po drodze trzeba zrobić sporo pracy i małych kroków. Motywacja i głód w chłopakach jest. Posiadam młody, ambitny zespół i każdy z nas chce wygrać kolejny mecz. Zresztą widzę to w spotkaniach, które gramy. Chłopaki zostawiają dużo zdrowia na boisku, a tylko my w zespole wiemy jak niektórzy się poświęcają, aby pomóc drużynie w osiągnięciu celu. Wiadomo po zwycięstwach jest łatwiej tak mówić, ale najważniejsze, że gdy wynik nie jest po naszej myśli to w szatni jest sportowa złość.

W Pogoni trenerzy chcą się wciąż rozwijać. Pan też w najbliższym czasie planuje zdobywać kolejny level licencyjny?

– Wielu trenerów w tym roku podniosło swoje kwalifikacje. Do najbliższych kursów organizowanych przez związek zgłoszeni są kolejni. Jeżeli chodzi o mnie to tak chciałbym zdobyć licencję UEFA PRO, ale wiem że jeszcze dużo pracy przede mną.

Bardzo ważna kwestia na koniec! Jak postrzega Pan sędziowanie na poziomie ligi okręgowej? Często puszczają Panu nerwy i nie zgadza się Pan z decyzjami arbitrów?

– Sędziowanie to pytanie z serii – wszystko co powiesz może być wykorzystane przeciwko Tobie (śmiech), więc odpowiedź brzmi – pomidor (śmiech).

autor: Bartłomiej Kowalczyk
oryginalny tekst: olesnicainfo.pl/

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content