Średniowieczny proces świni w wyobrażeniu rysownika z XIX stulecia.

Średniowieczny proces świni w wyobrażeniu rysownika z XIX stulecia.

Ciekawostki historyczne: Zwierzęta na ławie oskarżonych.

W średniowieczu zwierzęta podlegały temu samemu systemowi prawnemu co ludzie. Tym samym średniowiecze wyprzedziło w tej kwestii wszystkie epoki historyczne! W razie jakichkolwiek wykroczeń, szczególnie wobec człowieka, czekały je proces, sąd i kara. Zwierzęta mogły trafić do więzienia, mogły zostać spalone na stosie albo być torturowane i powieszone. Oskarżonym zwierzętom przysługiwał także obrońca! Dlatego mogły być także ułaskawiane i oczyszczane z zarzutów.

Co ciekawe obrońca zwierzęcia mógł sprawić, że kara zostanie złagodzona i uwzględni różne wyjątki, na przykład stan zdrowotny danego zwierzęcia. Czy nie było to największe zrównanie człowieka i zwierzęcia w historii naszego gatunku ?

 

Biblia jako podstawa do procesów zwierząt.

Przypuszcza się, że średniowieczne procesy zwierząt mogły powstać na gruncie biblijnym, ponieważ w Księdze Wyjścia można odnaleźć słowa:

Jeśliby wół pobódł mężczyznę lub kobietę tak, iż ponieśliby śmierć, wówczas wół musi być ukamieniowany, lecz nie wolno spożyć jego mięsa, właściciel zaś wołu będzie wolny od kary” (Wj 21, 28).

Te słowa wskazują jednoznacznie na to, że skoro zwierzę zawiniło, to musi ponieść karę. Zasada „oko za oko, ząb za ząb” miała obowiązywać również zwierzęta. W średniowiecznym systemie prawnym światy ludzki i zwierzęcy przenikały się.

Lis na stryczku. Symboliczne wyobrażenie z kopii średniowiecznego Romansu o lisie.

 

Znane procesy zwierząt.

Ten osobliwy wycinek z historii sądownictwa znany jest nam głównie dzięki badaniom amerykańskiego profesora Edwarda Paysona Evansa. Profesorowi udało się zgromadzić dużą liczbę danych i dowodów dotyczących postępowania karnego przeciwko zwierzętom w Europie od wieku IX aż po wiek XIX. Najwięcej procesów zwierząt odbyło się w Anglii, we Francji, w Niemczech i Szwajcarii. Dzięki temu wiadomo, że praktyka sądzenia i karania zwierząt była rozpowszechniona w średniowiecznej Europie Zachodniej. Do końca XV wieku odbyło się przynajmniej pięćdziesiąt sześć sądów nad zwierzętami. liczbę tą ustalono jedynie w oparciu dokumenty i zapisy które znalezione zostały na średniowiecznych dworach, w instytucjach kościelnych czy archiwach miejskich. Ich dokładna liczba jest zdecydowanie większa, ponieważ ze względu na swój pospolity charakter, sprawy sądowe przeciwko zwierzętom niekoniecznie zawsze były rejestrowane.

 

Dwa trybunały

Sprawa jurysdykcji nad osądzaniem zwierzą też była dość rozbudowana. Zwierzęta podlegały w średniowieczu dwóm różnym typom instytucji– instytucjom kościelnym i świeckim aparatom prawa. Były to dwie zupełnie oddzielne komórki prawa – nie tylko zajmowały się innymi gatunkami zwierząt i innymi wykroczeniami, ale także stosowały zupełnie różne kary.
Trybunał świecki zajmował się sprawami zwierząt, które na co dzień były zależne od człowieka, czyli głównie tych hodowlanych – jak świnie czy konie – a także zwierząt domowych, na przykład psów. Wszystkie zwierzęta żyjące wolno i nienależące do ludzi – jak szczury, myszy czy insekty – podlegały pod trybunał kościelny.

 

Przykłady ciekawych procesów zwierząt

  • Ślimaki dotrzymały terminu

Ważnym punktem karania zwierząt jest sam proces. Droga prawna od winy do kary przebiegała dokładnie tak samo jak w wypadku sądzenia człowieka. Oznacza to, że Kościół nie mógł z dnia na dzień postanowić, że nakłada ekskomunikę na chmarę owadów szalejącą na lokalnych polach, i po prostu rzucić na nie klątwę. Należało trzymać się właściwej dla jurysdykcji kolejności: ustalić i orzec winę, upomnieć oskarżonych, pozostawiając im ewentualną szansę na poprawę, oznajmić wymiar kary i dopiero po tym wszystkim ją wykonać. Można tu przytoczyć przykład z XV wieku, kiedy to w Beaujeu we Francji pojawiła się plaga ślimaków. Na samym początku, zanim jeszcze postanowiono je sądzić, lokalny Kościół zorganizował aż trzy procesje wiernych w intencji pozbycia się intruzów. Na szczęście ślimaki się zreflektowały i opuściły okolicę w czasie ustalonym do grożącego im procesu sądowego, więc w końcu w ogóle nie było potrzeby jego organizowania.

  • Zażarta obrona szczurów

W 1531 roku w Autun [przed trybunałem kościelnym] skazano na wygnanie szczury za jedzenie i niszczenie plonów w prowincji. Szczurom została przydzielona obrona w osobie Bartholomée Chassenée. Musicie wiedzieć, że obrońca nie był w tego typu procesach figurą jedynie symboliczną, ale miał rzeczywisty udział w procesie i realny wpływ na jego postanowienia. Mógł wywalczyć dla swoich zwierzęcych klientów uniewinnienie albo chociaż złagodzenie kary. I tak właśnie stało się w Autun, gdy szczury nie pojawiły się w dniu procesu przed trybunałem. Na początku Chassenée zwrócił uwagę sądu kościelnego na to, że szczury są rozmieszczone w oddalonych od siebie miejscach i trudno dostarczyć im wszystkim na czas wezwanie – Kościół przyjął tłumaczenie i szczury dostały dodatkowy termin. Za drugim razem obrońca wytłumaczył przed sądem nieobecność oskarżonych w następujący sposób: szczury musiałyby przebyć długą i niebezpieczną drogę, pozostając w ciągłym zagrożeniu ze strony swoich największych przeciwników – kotów. Nie pojawiły się więc przed sądem dlatego, że naraziłoby je to na utratę życia. Obrońca użył dokładnie takiego samego argumentu, który pozwoliłby na niestawienie się przed sądem człowieka, gdyby droga przed sąd była w dużym stopniu ryzykowna dla jego życia. Kościół znów musiał przyznać mu rację.

  • Krecia robota

W 1519 roku w Tyrolu odbył się proces przeciwko kretom i myszom polnym, które również zostały skazane za zniszczenia plonów. Tym dwóm gatunkom zarzucono rozkopywanie ziemi, przez co nic, co zostało zasiane, nie rosło. Skazano je na banicję.

Oskarżonym przysługiwał podczas procesu obrońca – Hans Grinebner. Udało mu się załatwić dla skazanych eskortę, która miała chronić je na drodze wygnania przed czyhającymi na nie psami i kotami. Dodatkowo prosił on o wskazanie innego bezpiecznego miejsca, dokąd mieliby się udać jego klienci.

Sąd zgodził się na wskazaną przez Grinebnera ochronę oskarżonych podczas wędrówki, głównie na jego dodatkowy wniosek o pozytywnych skutkach działalności gryzoni – spulchnianie ziemi oraz pozbywanie się innych szkodników i ich larw.

Ustalono, że zwierzętom będzie przysługiwała eskorta oraz że banicja zostanie odłożona o czternaście dni od procesu w przypadku gryzoni ciężarnych i młodych, natomiast po tym terminie zniknąć mają wszyscy, niezależnie od wieku i ewentualnej brzemienności.

  • Świnia na szubienicy

Jeśli chodzi o trybunał świecki, pierwsza sprawa, o której wiadomo ze źródeł badanych przez profesora Evansa, to proces świni z Fontenay-aux-Roses z 1266 roku. W tym wypadku oskarżona zawiniła, pożerając ludzkie dziecko. Śmierć za śmierć – świnia została publicznie spalona na stosie. Wiemy również o procesie świni, do którego doszło w 1386 roku w Falaise. Ten był już bardziej wyrafinowany. Tamtejszy trybunał posłużył się bowiem tak zwanym lex talionis – dosłownie „prawem odwetu”. Tym razem skazana świnia oskarżona została o poranienie ludzkiego dziecka na śmierć, dlatego najpierw sama została okaleczona, a dopiero później stracona na szubienicy. Zastanawiający jest fakt, że maciorę odziano przed wykonaniem kary w ludzkie ubrania. Dodatkowo karę wymierzył kat, który na co dzień wieszał ludzi, a wszystko odbyło się na publicznym placu niedaleko ratusza.

Proces psa, który ugryzł swego pana. Grafika XIX-wieczna.

 

 

red. P.S.

źródło: na podstawie fragmentu książki Mai Iwaszkiewicz pt. Świnia na sądzie ostatecznym. Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu, Wyd. Poznańskie, 2021

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content