Ciekawostki historyczne: Oswald Bouska. Esesman z krakowskiego getta pomagał Żydom. Naziści nie mieli dla niego litości.

W młodości wiedeński policjant Oswald Bouska był zagorzałym nazistą. Jednak jeszcze zanim wybuchła II wojna światowa zraził się do ideologii głoszonej przez Adolfa Hitlera. Kiedy trafił w mundurze esesmana do krakowskiego getta postanowił nieść pomoc przetrzymywanym tam Żydom. Wielu z nich zawdzięczało mu życie. On sam nie doczekał końca wojny.

Oswald Bouska był sierżantem policji zajmującym wysokie stanowisko w jednostce przydzielonej do krakowskiego getta. W początkowym okresie był żarliwym nazistą, jednak z czasem widząc sposób, w jaki odnoszono się do Żydów zmienił swoje nastawienie. Podczas pracy w Krakowie wydatnie pomagał krakowskim Żydom głównie współpracując z Juliusem Madritschem (uznany za Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata), właścicielem szwalni znajdującej się przy Rynku Podgórskim 3, która zapewniała pracę około 800 Żydom i Polakom. Pod koniec 1942 roku Madritsch dowiedział się, że wszystkie dzieci z krakowskiego getta zostaną deportowane, postanowił, zatem część z nich uratować, właśnie z pomocą Bouska. W nocy przemycano dzieci wraz z ich matkami z getta, przenosząc je do fabryki Madritscha. Najmniejsze dzieci zostały, w tym czasie uciszone lekami nasennymi i wynoszone w workach, tak, aby ich nie odkryto. Po likwidacji krakowskiego getta 13 marca 1943 roku wielu Żydów ukrywało się nadal w piwnicach i bunkrach getta. Ponownie Bouska wykorzystał swoją pozycję, aby nieść pomoc, przenosząc wiele osób do fabryki Madritscha. W 1944 roku Bouska zdezerterował w obawie przed wysłaniem na front, został jednak złapany, następnie postawiony przed sądem pod zarzutem zdrady oraz fałszowania dokumentów i skazany na śmierć

Oswald Bouska został stracony 18 września 1944 roku w obozie koncentracyjnym Gross Rosen.

Młodego mężczyznę zafascynował jednak Adolf Hitler oraz ruch narodowosocjalistyczny. Już w 1931 roku zapisał się do NSDAP, sześć lat później dołączył zaś potajemnie do SS (w Austrii było to wówczas surowo zakazane).

Oswald Bouska w mundurze wiedeńskiego policjanta (domena publiczna).
Oswald Bouska w mundurze wiedeńskiego policjanta (domena publiczna).

„Pomagał wielu w ucieczce”

Polski farmaceuta Tadeusz Pankiewicz, który prowadził jedyną aptekę w getcie i aktywnie angażował się w ratowanie jego mieszkańców, wspominał, że Bouska był „wysoki, (…) lat około czterdziestu, blondyn, o pociągłej twarzy, piwnych oczach, z charakterystycznym grymasem w kącie ust”. W swojej książce zatytułowanej Apteka w getcie krakowskim stwierdzał również, że esesman:

Do ludności żydowskiej odnosił się stosunkowo życzliwie. Jego współczucie podczas każdej akcji było szczere, pomagał, ile mógł, ale robił to bardzo sprytnie, nie budząc podejrzeń kolegów.

„Krzyk mój jest najlepszym maskowaniem mojej postawy” — mawiał często, i wszyscy o tym wiedzieli. Żydzi, przekonawszy się doń, darzyli go zaufaniem. Pomagał wielu w ucieczce, w wynoszeniu rzeczy.

Niejednokrotnie zdarzało się, że pod pozorem eskortowania rzekomego więźnia Bouska umożliwiał mu wydostanie się z getta. Ponadto „dostarczał Żydom w ciężkich chwilach chleba i tłuszczu, przynosząc to osobiście na placówki”. Wypada przy tym podkreślić, że zwykle nie postępował całkiem bezinteresownie (chociaż i takie przypadki się zdarzały). Za swoje sługi otrzymywał solidne wynagrodzenie.

Wielu Żydów dzięki niemu ocalało

Pomagając Żydom esesman blisko współpracował z Juliusem Madritschem. Pochodzący również z Wiednia przedsiębiorca był zarządcą kilku pożydowskich fabryk odzieżowych. On też pałał szczerą niechęcią do nazistowskiego reżimu i w trakcie II wojny światowej uratował życie kilkuset Żydom.

Jeden z ocalonych przez Madritscha wspominał później, że dzięki prostolinijnemu charakterowi i rozsądkowi SS-Untersturmführera przemycono do getta znaczne ilości żywności”Co więcej „wielu Żydów ocalało dzięki Bosko, opuszczając mury getta zanim zostali deportowani. Gdy tylko czuli, że coś się wydarzy, Bosko umożliwiało im ucieczkę do Polaków”.

Bouska wykazał się szczególnie bohaterską postawą w dniach poprzedzających ostateczną likwidację krakowskiego getta. Według relacji Madritscha, gdy przedsiębiorca dowiedział się, że Niemcy planują wymordować niezdolne do pracy żydowskie dzieci od razu poprosił esesmana o pomoc w ocaleniu przynajmniej potomstwa pracowników swoich fabryk.

Brama prowadząca do krakowskiego getta (domena publiczna).
Brama prowadząca do krakowskiego getta (domena publiczna).

Żydowski dzieci wynoszone w plecakach

Inna wersji mówi, że to sam Bouska poinformował przemysłowca o zagrożeniu, jakie zawisło nad najmłodszymi. Tak czy inaczej, jak pisał Madritsch, oficer:

Wyprowadził mężczyzn oraz kobiety z dziećmi z ogrodzonego drutem kolczastym i strzeżonego przez licznych esesmanów getta do jednej z moich fabryk znajdujących się w jego bezpośrednim sąsiedztwie.

Małe dzieci usypiano tabletkami nasennymi z apteki Pankiewicza i chowano do plecaków, aby wykluczyć ryzyko wykrycia z powodu krzyków. Następnego dnia zgłosiło się wielu Polaków, którzy tymczasowo ukryli dzieci w swoich domach.

Udało się nawet znaleźć żołnierzy Wehrmachtu, jadących samochodami w kierunku Tarnowa [Madritsch miał tam również fabrykę] gotowych zabrać ze sobą kobiety i dzieci, aby wywieźć je z zagrożonego obszaru.

Dzieci z getta krakowskiego (Bundesarchiv,/Wisniewski/CC-BY-SA 3.0).
Dzieci z getta krakowskiego (Bundesarchiv,/Wisniewski/CC-BY-SA 3.0).

Tadeusz Pankiewicz z kolei dodawał, że po „ostatnim wysiedleniu wielu Żydów było ukrytych w getcie. Niektóre kryjówki były znane Bousce, niejeden Żyd zawdzięczał mu życie. Pomagał także w wielu sprawach Polakom”.

Dezercja i pluton egzekucyjny

Działalność SS-Untersturmführera kompletnie umykała jego przełożonym. Problemy zaczęły się dopiero w 1944 roku, kiedy w obliczu klęsk ponoszonych przez III Rzeszę w walkach z Armią Czerwoną groziło mu wysłanie na front wschodni.

Początkowo Bouska próbował symulować chorobę, gdy jednak w końcu i to nic nie dało pod koniec lipca zdecydował się na dezercję. Ukrył się wraz ze swoją żydowską ukochaną i dwójką jej dzieci w podkrakowskiej wsi Radziszów. Chcąc zmylić ewentualny pościg 18 sierpnia:

(…) napisał list do swego komendanta, że został porwany, że znajduje się w rękach partyzantów, ale nie wie, gdzie; zresztą gdyby nawet wiedział, to nie wolno mu tego napisać. Życie jego zależy od tego, czy Polacy z ostatniej listy skazanych na egzekucję będą straceni czy nie.

Zdjęcie wykonane podczas likwidacji krakowskiego getta (domena publiczna).
Zdjęcie wykonane podczas likwidacji krakowskiego getta (domena publiczna).

Wiadomość zamiast zapewnić mu spokój doprowadziła do jego zguby. Podejrzenia wzbudził bowiem zbyt dokładny adres, na jaki wysłano list. W tej sytuacji Niemcy podjęli szeroko zakrojone poszukiwania dezertera. Już 21 sierpnia zaowocowały one aresztowaniem Bouski oraz jego towarzyszki z dziećmi.

Po szybkim procesie, który był tylko formalnością, Sąd SS i Policji skazał 26 sierpnia Oswalda Bouskę na karę śmierci za dezercję oraz „pohańbienie rasy”. Wyrok wykonano 18 września o godzinie 7.15 w obozie Gross-Rosen (Pankiewicz podał w swojej książce błędną datę 18 października).

W 1964 roku Instytut Jad Waszem nadał pośmiertnie Oswaldowi Bousce tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. W tym samym roku uhonorowano tym mianem również Juliusa Madritscha.

 

red.

źródło: wielkahistoria.pl/; gwzkrakow.pl/

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content

Dzisiejsze imieniny