źródło: domena publiczna - obraz "Bociany" - J. Chełmoński

źródło: domena publiczna - obraz "Bociany" - J. Chełmoński

Ciekawostki historyczne: Minęło zaledwie 90 lat od kiedy w Polsce ostatecznie zniesiono… pańszczyznę!

Od pokoleń uczono Nas, że pańszczyzna w Polsce została zniesiona w 1861 r. – pod wpływem masowej odmowy wykonywania świadczeń na rzecz dworów na mocy ukazu z 4 (16) maja wydanego przez cara Aleksandra II zniesiono pańszczyznę na terenie Królestwa Polskiego. Jednak nie do końca...

Wielkanoc 1931 r. była dla około stu rodzin mieszkających na polskim Spiszu i Orawie podwójną okazją do świętowania. Ludzie ci od kilkunastu dni byli bowiem naprawdę... wolni i mogli samodzielnie decydować o swoim losie i majątku.

Okazuje się, że często zapomina się o "żelorce", czyli formie umowy między chłopem a szlachcicem. Historycy do dziś spierają się, czy układ pan-żelorz był sprawiedliwy. Z jednej strony chłopi mieli warunki do życia, ale z drugiej możnowładcy bardzo w to życie ingerowali. Za niewykonane dniówki karbowy (namiestnik pana) zabierał chłopom np. zwierzęta gospodarskie. Szlachta decydowała też, kiedy mogą oni zawrzeć małżeństwo oraz z kim mają to zrobić.

W latach 30. XX w. około sto żelorskich rodzin mieszkało na Spiszu we wsiach należących do węgierskich rodzin szlacheckich Salomonów i Jungenfieldów. Dopiero w dniu 20 marca 1931 r. Sejm II Rzeczpospolitej przyjął ustawę, która ostatecznie skasowała na ziemiach polskich ostatni przejaw pańszczyzny.

Pańszczyzna, czyli przymusowa i darmowa praca chłopów na rzecz szlachty istniała w Polsce od XVI w. Nie da się ukryć, że początkowo była motorem, który napędzał gospodarkę I RP. Jest też jednak jasne, że de facto praca ta czyniła z chłopów niewolników, której warunki życia były tylko niewiele lepsze o tych, jakie miała ludność przywożona z Afryki na plantacje obu Ameryk. Przyjęło się uważać, że pańszczyznę na ziemiach polskich zniesiono w XIX w. Najpierw wolność osobistą i uwłaszczenie na swojej ziemi dostali chłopi mieszkający w zaborze pruskim (lata 1811-1850). Później byli chłopi z Galicji, czyli zaboru austriackiego, gdzie pańszczyznę zniesiono w 1848 r.

Najpóźniej, bo dopiero w 1861 r. pańszczyznę zniesiono w zaborze rosyjskim. Mimo to chłopi odpracowujący pańszczyznę żyli jeszcze w II Rzeczpospolitej, która odzyskała niepodległość w 1918 r. Jak to możliwe?

Polska po odzyskaniu niepodległości scalała swoje ziemie, które zostały przejęte przez zaborców.  Skrawki Spisza i Orawy były częścią Austro-Węgier, ale miały sporą autonomię, która dawała im możliwość wprowadzania na swoim terytorium innych praw. Na Węgrzech pańszczyznę zniesiono 18 marca 1848 r. ale ówczesny madziarski sejm, który obradował w Bratysławie, chcąc obronić interes szlachty zdecydował się wówczas jedynie na rozwiązanie połowiczne.

Uwłaszczono tylko tą cześć chłopów, która gospodarowała na swojej ziemi od pokoleń. Ustawa nie objęła jednak chłopów siedzących na tzw. kopanicach, czyli tych, którzy dzierżawili ziemię na zasadzie dobrowolnej umowy z panem. W zamian ciążył na nich obowiązek odrabiania robocizny. Pozostawali oni tym samym bez ziemi i nie mieli jak wyżywić swoich rodzin lub też mieli tej ziemi tak mało, że jej plony były zbyt skromne, by starczyły do przeżycia. W obu przypadkach chłopi musieli ponownie poddać się w zależność feudalną.

W tym celu powstała specjalna umowa - "żelorka". Była to tylko w teorii dobrowolna umowa pomiędzy panem a chłopem. Pan dawał chłopu grunt, na którym mógł on wybudować dom i który mógł uprawiać. Zazwyczaj były to 3 morgi, (czyli w przeliczeniu mniej więcej 1,5 hektara). Do tego szlachcic dostarczał drewno na budulec, paszę dla dwóch krów, które pozwalał paść na "pańskich łąkach", a także dawał chłopom prawo do zbierania jagód i grzybów w pańskim lesie i przywożenia z niego co miesiąc fury drewna na opał. W zamian możnowładca oczekiwał, żeby żelorz pracował dla niego w folwarku.

Historycy spierają się, czy układ pan-żelorz był sprawiedliwy. Z jednej strony chłopi mieli warunki do życia, ale z drugiej możnowładcy mocno w to życie ingerowali. Każde, nawet najmniejsze przewinienie karano. Za niewykonane dniówki karbowy (namiestnik pana) zabierał chłopom np. zwierzęta gospodarskie. Szlachta decydowała też, kiedy mogą oni zawrzeć małżeństwo oraz z kim mają to zrobić. Rzadko też pozwalano dorosłym dzieciom żelorzy na opuszczenie wsi i np. osiedlenie się w mieście.

Taki rodzaj umów był praktykowany w całym Królestwie Węgier (części składowej Cesarstwa Austro-Węgier). Liczby pokazują, że gdy w 1848 r. sejm węgierski znosił pańszczyznę, to uwłaszczenie na gruncie dostało 624 tys. 134 chłopów. Około 1,2 mln osób dalej musiało pozostawać w stosunku feudalnym. Teoretycznie byli oni wolni i mogli odejść gdziekolwiek, ale w praktyce oznaczałoby to dla nich śmierć głodową. Zostawali więc żelorzami.

W latach 30. XX w. na terenie Polski - około sto żelorskich rodzin mieszkało na Spiszu we wsiach należących do węgierskich rodzin szlacheckich Salomonów i Jungenfieldów. Byli oni mieszkańcami wsi: Falsztyn, Niedzica oraz Łapsze Niżne. Obok "żelorzy pańskich" istnieli też w Łapszach Niżnych i Wyżnych, Trypszu, Frydmanie i Niedzicy żelorze kościelni. Było to około dziesięciu rodzin na wieś. Ich obowiązki były znaczniej lżejsze i wynosiły średnio 20,5 dnia w ciągu roku. Swoich żelorzy mieli też księża po drugiej stronie Podhala, czyli na Orawie.

 

Wspomnienie ostatniego żelorza

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości fakt, iż w II RP dalej istnieje pańszczyzna był dla wielu nie do przyjęcia. Od 1920 r. trwały więc dyskusje nad tym, jak zakończyć ten stan rzeczy. W zabiegach tych przewodził przede wszystkim poseł rodem z Zakopanego Wojciech Roj - członek PSL-u. Ostatecznie jednak wolna Polska potrzebowała aż 13 lat, by kwestię żelorzy uregulować.

Likwidacja umów żelorskich została przyjęta przez Sejm 20 marca 1931 r. w Warszawie, poprzez “Ustawę o likwidacji stosunków żelorskich na Spiszu”. Na jej podstawie Skarb Państwa poprzez Ministerstwo Rolnictwa wykupił od Salamonów i Jugenfieldów grunty pod domami rodzin żelorzy, ich areał rolny został natomiast uwłaszczony. Ludzie ci wreszcie stali się panami swojego losu z własnym majątkiem.

Ostatnim żelorzem w Polsce był Jan Janos, 103 -letni wówczas mieszkaniec Niedzicy (zmarł kilka miesięcy później (+2006). Jak wspominał, na rzecz hrabiny (nazywanej przez górali grofką) pracował jako dziecko i młody mężczyzna. Najpierw pomagał odpracowywać pańszczyznę rodzicom. Gdy sam założył rodzinę, aż do 1931 r. też był żelorzem i przypadało mu do pracy na rzecz dworu aż 140 dni w roku. Latem orał i kosił pola, a zimą pracował w dworskim młynie. Mimo to mężczyzna ten do końca życia wspominał dziedziczkę Ilonę Salamon jako sprawiedliwą kobietę.

 

red. P.S.

źródło: onet.pl\

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content